Wciąganie (część 1).


Większość zaburzonych osób uważa, że kluczowe jest to czy natrętne myśli są, czy ich nie ma, tymczasem naprawdę kluczowe jest to, czy podążasz za nimi. 

Obsesje i kompulsję są niemal zawsze nieodłącznym elementem zaburzeń lękowych. Fakt, że obsesje w zaburzeniu lękowym mnożą się jak grzyby po deszczu, wynika głównie ze stanu emocjonalnego i licznych zniekształceń poznawczych.

Stan emocjonalny w zaburzeniu lękowym, na który składa się bardzo wysoki poziom lęku, powoduje, że bardzo łatwo z uwagi na pewnego rodzaju lękowe wyczulenie "przyklejają się" do nas różnego rodzaju obawy. Zakres ich jest bardzo szeroki, wręcz nieograniczony. W bardzo silnych lękach obawą może być niemal wszystko. Zazwyczaj obawy te wiążą się w jakiś sposób z naszym systemem wartości, wychowaniem, aktualną życiową sytuacją itd. W zajmowanie się tymi obawami jesteśmy wciągani przez uporczywe myśli (obsesje). Mózg produkuje je prawdopodobnie z uwagi na lęk, którego nie może tak po prostu ignorować. 

Myśli wciągające bazują w dużej mierze na zniekształceniach poznawczych i są wzmacniane i "uwiarygodniane" przez nasz stan emocjonalny. Żeby móc wyjść z zaburzenia lękowego kluczowe jest nieuleganie obsesjom, które wciągają nas w nerwicową rzeczywistość. Dlatego przy wychodzeniu z zaburzenia tak ważne jest, by w jak największym stopniu zajmować się swoim życiem i zaangażować się w nie. Dlaczego wspominam o zaangażowaniu? Ponieważ wiele osób zajmuję się swoim życiem mechanicznie, na zasadzie robienia tego co trzeba, natomiast prawdziwie zaangażowani są w nerwice, a to skala zainteresowania i zaangażowania będzie tutaj kluczowa, im bardziej żyjecie swoim życiem, tym mniej miejsca na nerwicę. Oczywiście nie od razu Kraków zbudowano i na początku może to być bardzo trudne, ale do tego trzeba dążyć. Dlatego tak często powtarzam, że spędzanie dni, miesięcy czy lat na grupach, forach itp miejscach tylko po to, by celebrować temat nerwicy, mija się z celem, jaki jest wyjście z zaburzenia lękowego. 

Przykłady wciągania i zniekształceń poznawczych, na jakich bazują:

Wciąganie pseudopomagające 

Często bazuje na zniekształceniu poznawczym polegającym na nadużywaniu imperatywów.

Przykład: "kiedyś już dałaś/eś sobie z tym radę, musisz przypomnieć sobie tylko dokładnie jak to było" 

Wydaję się sensowne, gdy tak naprawdę chodzi o to, by wciągnąć cię w kompulsję polegającą na próbie mentalnego odtworzenia z dokładnością szwajcarskiego zegarka, jak to było. Owszem niekiedy warto uświadomić sobie, że już mieliśmy z tym do czynienia, jednak wystarczy to zrobić raz, jeśli odczuwasz uporczywą chęć ciągłego przypominania sobie jak to było, co wtedy dokładnie zrobiłeś/aś, to masz do czynienia ze wciągaczem, który próbuje zaangażować Cię w obsesje. 

Wciąganie murowana katastrofa 

Bazuje na wielu zniekształceniach poznawczych, ale dominuje katastrofizacja 

Przykład: "czy na pewno zakręciłeś ten gaz, a co jak jednak nie, pozabijasz ludzi i skończysz w więzieniu, gdzie nie wytrzymasz i coś sobie zrobisz" (przy katastrofizacji bardzo łatwo o tzw. efekt domina) 

Jak nie reagujesz to z pomocą może przyjść wciąganie pseudoracjonalne 

"Nawet jeśli uważasz, że tak, to co ci szkodzi jeszcze raz sprawdzić" 

i znowu działa murowana katastrofa 

"Parę sekund, a ile ludzkich istnień ocalisz" 

Wciąganie typu głos intuicji 

Bardzo częste przy ROCD, POCD, HOCD. Bazuje na zniekształceniach tj.  chociaż nadmierne uogólnianie, przepowiadanie przyszłości czy czytanie myśli. 

Przykład: "a może te myśli to znak, że powinnam zakończyć ten związek"

tutaj swoje 3 grosze może również dorzucić wciąganie murowana katastrofa 

"chcesz zniszczyć życie sobie i jemu" 

Wciąganie typu nastrój/poczucie/impuls (mogą być związane DD)

Bazuje w dużej mierze na Waszym stanie emocjonalnym, nastroju, poczuciach czy impulsach, które mogą towarzyszyć zaburzeniu. W stanie zaburzenia lękowego możecie mieć poczucie, że rzeczywistość jest jakaś dziwna, inna, że Wy się zmieniliście, Wasz związek się zmienił, możecie mieć różne dziwne poczucia odnośnie tematów treści Waszych natrętów lub odczuwać rozmaite impulsy wynikające z bardzo silnego napięcia tworzącego się wokół jakiś tematów. 

 Przykład "czuję się tak dziwnie, czy kiedykolwiek jeszcze będzie normalnie" 

Ten ponury, dziwny nastrój, często jak z upiornej bajki, bywa bardzo silnym wciągaczem i odciągaczem od życiowych spraw, w kierunku nerwicy.  



Komentarze

  1. Cześć Kasiu. Dziękuję Ci za ten wpis. Jak zawsze w punkt, chociaż przyznam że czytam go z ręką na sercu i strachem ze cos wyczytam i mnie to nakreci i będzie katastrofa i nic mi nie pomoże. Widzę to dokładnie jako schemat dotyczący Twoich przykładów powyżej. Chyba moje natrety poszły w kierunku " a co jeśli przeczytam lub usłyszę coś strasznego" co ciekawe zaczęło mi się to przy wychodzeniu z ocd I słuchaniu różnych warsztatów online o samorozwoju- tam często dodają taki "disclaimer" ze to nie zatapi terapii itp I wtedy właśnie się nakręcam ze nie pomoże mi to co słyszę bo to i tamto ( tutaj milion powodow). Czy u Ciebie przy wychodzeniu z trgo też nastąpiła taka obsesja? Nie wiem jak do niej podejść bo dotyczy samorozwoju zmiany przekonań ale widzę że jeszcze podchodzę do trgo nerwicowo. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, tak! Miałam dokładnie tak samo, tym bardziej, że bardzo dużo słuchałam nagrań rozmaitych coachów itp. Dlatego właśnie pisze o tym, że kluczowe nie jest to, by myśli tego typu się nie pojawiały (to niemożliwe), ale to, by nabrać do nich odpowiedniego dystansu (będę jeszcze o tym pisać, lub zrobię nagranie). I tak samo problem nie jest to, że coś usłyszysz, tylko to, że jesteś pozbawiona do tego dystansu (co przy zaburzeniu jest normą).
      Co do samorozwoju, to ludzie różne rzeczy przy okazji tego typu tematyki głoszą i nie oznacza to, że wszystko w 100% musimy odnosić do siebie, bo są różne konteksty, nie wszystko wszystkim służy, poza tym te wszystkie rady itp też bywają różne. Słowem trzeba nie podchodzić do tego na kolanach, tylko brać te rzeczy, co do których mamy przekonanie.

      Usuń
    2. I dotyczy to też mojego bloga. ;)

      Usuń
    3. Dzięki za odpowiedź. A jeśli mogę spytać jak podchodsilas do takich bardziej życiowych problemów? Ja mam taką sytuację ze teściowie mojego męża praktycznie całkowicie zerwali z nami kontakt. Chodzę na terapię i kilka razy wspominałam terapeutce ze mnie to boli ( mamy też dsieci I nie ma kontaktu ze strony dziadkowich). Terapeutka mi powiedziała że.nie rozumie czemu tak mnie ta rodzina męża boli. Może nie chcą utrzymywać kontaktu a może to tylko moja perspektywa. I tu już zaczęło się nakrecanie ze jak psycholog mnie.nie rozumie to już coś ze mną.nie tak ( mam ocd I moje koniki to ze jestem np nienormalna , olaboga zaraz mi zdiagnozuje jakieś zaburzenie osobowości albo depresje- albo jakieś "zwariowanie" boje sie tych rzeczy najbardziej). Chodzi mi o to czy ty też tak miałaś ze jak ktoś urywał kontakt to tak Cię to męczyło w ocd? Dla mnie to przykra sytuacja i fakt że psycholog tego nie rozumie sprawia że boje sie ze cos nie tak ze mną. Pozdrawiam

      Usuń
    4. Zrobię o tym nagranie, bo długo by pisać.
      Ja również miałam mnóstwo obsesji dotyczących relacji międzyludzkich (choć nie wiem czy u Ciebie to już obsesja, czy też może po prostu jest Ci przykro). Ile ja rozmów przeprowadziłam pod prysznicem, gdzie brak było tylko aplauzu szamponów i płynów do kąpieli, po moich błyskotliwych mowach. Ile razy mieliłam w głowie, że mnie ktoś jakoś potraktował i to czasem jakieś 20 lat temu, jak nie lepiej, nawet kilka ataków paniki na tym tle dostałam. Co za tym konkluzja, że skoro psycholog nie ogarnia Twojej postawy, to znaczy, że jest coś grubo nie tak, nie jest moim zdaniem słuszna.

      Usuń
    5. Dzięki. Ta konkluzję to sobie sama "wystawilam" I już mnie nawet nakręca to zakończenie" nie jest moim zdaniem sluszna" ze za mało kategorycznie napisane że napewno niesłuszna 😀. Wiem że to śmieszne no ale właśnie te moje obawy ze mam jakąś straszna I ciezka postać zaburzen osobowosci tutaj znalazła świetne pole do popisu. Zdaję sobie sprawę że to głupie. Co do tematu tesciow ro to akurat nniejest moim tematem obsesji jest mi przykro i bardziej może tutaj wkrada się ocd poczucie winy ze mi przykro. Często właśnie w obliczu jakiś sytuacji gdy czuję zlosc to mam poczucie winy bo w swoim mniemaniu nie powinnam w danej sytuacji sie złościć bo np" inni ludzie tak nie maja". Taki przykład. Dzięki ze chciało Ci się odpisac na te moje wypociny. Pozdrawiam

      Usuń
    6. To akurat bardzo częsta sprawa (szczególnie u kobiet, ale nie tylko), że poczucie winy wypiera złość. Mówiłam o tym w nagraniu o emocjach.
      Mogłabym Ci napisać, że jest niesłuszna (bo jest), ale wtedy będę wzmacniać Twoją potrzebę posiadania absolutnej pewności, co poskutkuje tym, że Twój mózg będzie się uczył działać w ten sposób i będzie uznawał to za konieczne i słuszne. W efekcie gdy nie będziesz chciała tego robić, będziesz odczuwała ogromny przymus ( i związanym z nim dyskomfort), by tak dalej robić.

      Usuń
    7. Dokładnie tak. Dzięki ze mi to.napisalas bo dokładnie widzę że opisałaś ta potrzebę obsesyjnej pewności na której bazuje ocd. Co do nagrania o emocjach to wrócę do niego bo oglądałam już a nie pamiętam. Przyda mi się dziś 🙂

      Usuń
  2. Kasiu, czy te wciągacze/ obsesje mogą być też stanem emocjonalnym, w wyniku długotrwałego stanu lękowego czy natrętnych myśli? Chodzi mi o to, czy można zafiksować się bardziej na tym jak się czujemy aniżeli na samym obiekcie obsesji? Czy wgl takie uczucia jak totalny bezsens, niemoc, zrezygnowanie, a nawet irytacja mogą być tego efektem? Odnosi się też to do osób, które mogą być tym obiektem, ale nie tylko, bo też do tego co wokół nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wciąganie typu nastrój/poczucie/impuls (mogą być związane DD)"
      To jest ta grupa. Wciąganie to głównie natrętne myśli (obsesje), ale też wszelkie poczucia, dziwne stany itp. Ich zadaniem jest wciągać nas w nerwicę i odciągać od życiowych tematów.

      Usuń
    2. Doprecyzuje jeszcze. To nie jest tak, że ten nastrój jest tylko celem tego, żeby nas wciągać w zaburzenie, on oczywiście wynika z różnych reakcji jakie w nas zachodzą, ale przez efekt błędnego koła, zaczyna być to elementem wciągających nas nerwicę i utrzymującym ją.

      Usuń
  3. Kasiu, reakcja walcz uciekaj to
    tez wciągacz o ktorym sie mysli ale mam pytanie z innej beczki. Reakcja walcz uciekaj ma nas chronić, wspierać i rozumiem np przyśpieszony oddech, bicie serca, pocenie itp. Czy dotarłas może do wiedzy dlaczego w nerwicy ludzie mają reakcje walcz uciekaj ktore nie mają nic wspólnego z ochroną? Objawy często bywają wręcz przeciwieństwem ochrony, bo jak ma niby pomóc osłabienie bujaki i inne dziwne rzeczy. Czyli inaczej, dlaczego pojawiają sie objawy ktorch nie można przypisac do rekacji wspierających w stanie walcz uciekaj?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem ma to związek z budową i funkcjonowaniem mózgu, czyli w tym wypadku z niewłaściwym funkcjonowaniem ciała migdałowatego, ktore w realnych zagrożeniach ma włączać "alarm" o zagrożeniu, natomiast tutaj jest źle "zaprogramowane" i ogólnie wyczuwa zagrożenie tam gdzie nie trzeba. Jesteśmy jakby wyczuleni na różne bodźce, co sprawia, że przylepiają się do nas różne dziwne rzeczy i stany, a to powoduje ogromny lęk, panikę (za to wszystko moim zdaniem może odpowiadać cialo migdalowate).

      Wgl czym są BUJAKI? :D

      Usuń
    2. Reakcja walcz/uciekaj to normalna reakcja na zagrożenie, tyle, że u osób z zaburzeniem lękowym aktywowana jest często chronicznie. Reakcja ta to "fizjologiczna i homeostatyczna odpowiedź organizmu". Wszystkie objawy, których doświadczamy w czasie aktywowania reakcji walcz lub uciekaj wynikają z działania organizmu w chwili, gdy przygotowuje się on do walki lub ucieczki, a także z faktu, że przy nerwicach nie ma ani walki ani ucieczki, tylko co najwyżej wizyta na SOR. Słowem energia nie ma się gdzie zużyć, a my jesteśmy skupieni na objawach i zdezorientowani. Reakcja lękowa była opisywana w wielu książkach z wyjaśnieniem co i dlaczego. Z tych dla nerwicowych wojowników to będzie jeśli dobrze pamiętam Roger Baker "Strach i paniczny lęk", czy też "Kompletna samopomoc dla twoich nerwów" Claire Weekes.

      Usuń
    3. Tak przy zaburzeniach lękowych ciało migdałowate jest nadwrażliwe.

      Usuń
  4. "Reakcja walcz/uciekaj to normalna reakcja na zagrożenie, tyle, że u osób z zaburzeniem lękowym aktywowana jest często chronicznie. " Tak ale dopóki mamy np do czynienia z normalnymi reakcjami gdy są one wydłuzone w czasie lub non stop to ok, ale są osoby które mają takie objawy że nie ma to nic wspólnego z normalną reakcją na zagrożenie, przykładowo różne bóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bóle i inne objawy wynikają właśnie z chroniczności tej reakcji i to akurat nie jest ok.

      Usuń
  5. Ciało migdałowate - czyli wszystko sprowadza się do wyciszania układu nerwowego i przywracania równowagi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie tak, ale też trzeba dokonać pewnej refleksji i zmian takich bardziej życiowych, bo coś jednak do stanu w jakim jesteśmy (zaburzenie)prowadzi.

      Usuń
    2. Wszystko pięknie, ale jakich refleksji można dokonać np. przy ROCD, żeby jeszcze dodatkowo nie dać się wciągnąć w wir nerwicy i kolejnych watpliwości...? To i tak bolesny temat, zapewne najlepiej na początku zastosować postawę akceptacji i ewentualnie z czasem terapię ERP, ale jak podejść do tego holistycznie...? Twoim zdaniem. Psycholog prowadził ze mną rozmowy, ale poszukiwanie przyczyn, pytania "a dlaczego, skąd to się mogło wziąć" czasami prowadzą do jeszcze większej paniki.

      Denerwuje mnie stan irytacji i smutku co do uczuć do partnera. Chcę żeby to minęło. Ale czy to też nie jest błąd, bo nie pozwalam nautralnie tym uczuciom "być"? Oczywiście jest to ciężkie, bo normalny człowiek nie przechodzi takich wątpliwości i uczuć 24/dobę i to dodatkowo obniża wiarę w diagnozę OCD ;d

      Usuń
    3. W moim przekonaniu przy OCD (w tym ROCD) na początku trzeba się trzymać odpowiedniego podejścia do obsesji i kompulsji, bez psychoanaliz, bo to niczemu na tym etapie nie będzie służyć. Jak już uda się opanować ten temat, to można się pokusić o refleksje na temat tego, co doprowadziło do tego problemu/co jest przyczyną. Przy OCD kluczowe kwestie to nadmierna kontrola, perfekcjonizm, często zbyt wysokie standardy, przesadna odpowiedzialność, pewien typ relacji z rodzicami (np. zbyt wysokie wymagania, silny krytycyzm).

      "Denerwuje mnie stan irytacji i smutku co do uczuć do partnera. Chcę żeby to minęło."
      Chcesz nakazać pewnym emocjom żeby odeszły, tymczasem nie ma skuteczniejszej metody na to, żeby je utrzymywać, jak to co robisz.

      Usuń
    4. Rozumiem, ale w takim razie czy możliwe jest, że moich myśli co do Partnera (którego wiem, że w środku mocno kocham) jest cała masa i właściwie z jednej tworzy się kolejna? Oczywiście negatywne. Ciężko stwierdzić, która jest prawdziwa. Np. niektóre kwestie faktycznie mnie denerwują w tej osobie, ale nie sądzę, żeby na tyle, by stanowiły aż takie zagrożenie jakie odczuwam. I na koniec i tak wyłania się kwestia, czy to na pewno miłość, skoro tak to wszystko wygląda (najgorszym stanem są emocje smutku, irytacji na niego, właściwie czasem to głównie emocje u mnie dominują aniżeli myśli). Czasami budzę się już ze sporym lękiem. Czy mimo tego, że ta jednostka chorobowa jest mało zbadana i powszechna w Polsce, trzymałabyś się tej diagnozy? Nie wyobrazam sobie odejsc tak po prostu od Partnera, choć czasem wiem, że to byłoby lepsze dla uspokojenia lęku. Czy jeśli kilkukrotnie nie wyszła mi walka z emocjami/ myślami, to czy to normalne? ile można

      Usuń
    5. Tu w ogóle nie chodzi o to, czy te myśli są mniej lub bardziej prawdziwe, tylko chodzi o Twój stosunek do myśli (traktujesz je zbyt serio) i do całej tej tematyki (związków), gdzie ewidentnie brakuje Ci takiego zdrowego dystansu. Nawet to zapewnienie:"którego wiem, że w środku mocno kocham" jest typowe dla osób z ROCD.
      Nie jestem psychiatrą, ale często rozmawiam z osobami z ROCD i w Twoim przypadku trzymałabym się tej diagnozy.
      Odchodzenie od partnera mija się z celem, bo po pierwsze, nie ma ku temu powodu, a po drugie, niczego by to nie zmieniło, bo problem nie tkwi w partnerze, tylko w Twoim obsesyjnym stosunku do związków.
      Skrajnie emocje przy zaburzeniach lękowych w tym przy ROCD są bardzo częste i w sumie zrozumiałe, jeśli zechce się poświęcić czas, by zrozumieć czym to wszystko jest.

      Usuń
  6. Dzięki za odpowiedź, na potwierdzenie tego co napisałaś znalazłem " W wyniku wszechobecnych bodźców, przeładowania informacjami i strachu o przyszłość zdarza się, że nadmiernie pobudzone ciało migdałowate wyczekuje nie tylko realnych niebezpieczeństw, ale również tych, które można sobie wyobrazić. Paraliżujący strach przed przyszłością sprawia, że pojawia się obsesyjny lęk, który powoduje przewlekły stres. Pacjenci skarżą się wtedy na szereg dotkliwych objawów, takich jak bóle mięśniowo-szkieletowe, zaburzenia hormonalne, nadmierny apetyt lub jego brak czy zaburzenia snu. Zmniejszenie reaktywności ciała migdałowatego może być przyszłością w terapii chorób, których przyczyną jest ogromny stres."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to dokładnie może wyglądać, aczkolwiek to szeroki temat, można urodzić się z nadmiernie reaktywnym układem nerwowym.

      Usuń
  7. Kasiu, czym są BUJAKI? :D, miałaś je? Nie pamiętam z Twoich objawów czy miałaś, ale właśnie czym one są? Czy to tylko złudzenie czy faktyczny efekt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, to nie ja pisałam o bujakach.;) Podejrzewam, że chodzi o zawroty głowy itp. tematy.
      Jeśli jesteśmy w reakcji lękowej, a organizm przygotowuje się do ewentualnej walki lub ucieczki, to pociąga to za sobą szereg procesów, które w nim zachodzą np. organizm wycofuje krew z mniej istotnych teraz organów tj. układ pokarmowy, by skierować ją do tych bardziej w tym momencie istotnych tj. chociażby mięśnie. To pociąga za sobą konsekwencje w postaci możliwych mdłości i potrzeby opróżnienia jelit i ewentualnie pęcherza (to w razie gdybyśmy musieli jednak uciekać). Reakcji lękowej często towarzyszy przyśpieszonym oddech, by dostarczyć więcej tlenu, jeśli go nie zużyjemy, może to zacząć powodować wrażenie duszności lub także wrażenie zawrotów głowy czy odrealnienia. Te mogą wynikać również z innych powodów, ale nie będę tutaj wszystkiego opisywać. Słowem wszystkie te nieprzyjemne dla nas reakcje są wynikiem normalnego działania organizmu w momencie szykowania się do walki lub ucieczki, problemem jest tu brak realnego zagrożenia (nie możemy zużyć tej energii i jesteśmy zdezorientowani dlatego skupiamy się na objawach, które jeszcze bardziej nasilają reakcje lękową) i chroniczność tych reakcji.

      Usuń
  8. Dlatego chyba tak ciężko na początku sie uspokoić. Reakcja walcz uciekaj ma mobilizować mięśnie a bywa że osłabia powoduje problemy wzrokowe inne dziwne rzeczy przez ktore walka czy ucieczka to ostatnia rzecz do której człowiek jest zdolny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle to rozumiesz. Reakcja walcz lub uciekaj jest pomocna w momencie gdy walczysz lub uciekasz, wtedy te wszystkie procesy, które zachodzą w organizmie mają sens i służą, ale inaczej jest, gdy dzieje się to po nic i w dodatku chronicznie. Wtedy to rzeczywiście męczy i osłabia.

      Usuń
  9. Rozumiem czyli objawy ub9czne typu bóle, prądy przebiegające po ciele itp to jest skutek uboczny bycia w ciągłej reakcji walcz uciekaj?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zazwyczaj to skutek ciągle pobudzonego układu nerwowego i chronicznie aktywowanej reakcji walcz/uciekaj.

      Usuń
  10. Witaj, za rok biorę ślub . Niby wiem, że mam ROCD, ale cały czas mam wątpliwości czy go mam . Ciągle mam myśli czy go oszukuje czy nie, ale w momencie w którym miałabym zostawić mojego partnera czuję ogromny lęk, bo nie chce tego robić, ale potem pojawia się głos, że to nie prawda i że powinnam odejść . Czy uważasz, że to ROCD , czy sobie po prostu wymyślam coś bo nie chce być sama . O tym, że chciałabym go zostawić mam ciągle myśli , ale ja go kocham, jak sobie to uświadomie to pytanie czy na pewno. Planuje ślub mimo tych lęków, koleżanki mi podpowiadają ,że nie powinnam tego robić jeśli mam takie myśli, powinnam być pewna , że chce ten ślub , bo to na całe życie. Mam wyrzuty sumienia przez to, że planuje ten ślub , ale z drugiej strony go chce ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy Twój Partner cokolwiek o tym wie? Przybliżyłaś mu temat lub wspomniałaś cokolwiek że masz takie objawy? Skąd wgl masz diagnozę, zrobiłaś to na własną rękę czy uczęszczasz na psychoterapię?;)

      Usuń
    2. Część, tematyka natrętnych myśli i sposób wnioskowania typowy dla osób z ROCD. Jeżeli masz taką diagnozę, to tego się trzymaj. Koleżanki nie są zapewne w temacie, a jeśli nawet jakieś są, to raczej średnio go ogarniają, więc nie są tutaj najlepszym źródłem porad.

      Usuń
  11. Tak mój partner o wszystkim wie, uczęszczam na terapię

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój terapeuta nie powiedział mi wprost , że to ROCD, ale to jak prowadzi terapię na to wskazuje. Dostałam informację , że niezależnie z jakim partnerem bym była to to nie minie, bo problem jest z moimi myślami , a nie z partnerem . Że problem jest we mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie. Tu nie jest problem z partnerem, Ty nie masz zasadnych wątpliwości, tylko nerwicowe natrętne wątpliwości z gatunku "a co jak go oszukuję", "a co jak robię życiowy błąd", co jest typowe ROCD.

      Usuń
  13. Ale trochę dziwne, niby natrętne myśli, a już któraś osoba opisuje to w taki sposób, jakby faktycznie chciała to zrobić (rozstać się, bo coś, nieważne co - zwykle właśnie niby oszukiwanie partnera lub czasem wrażenie, że oszukujemy juz nawet samych siebie).

    To skąd te impulsy, wrażenie, że faktycznie może nic nie czujemy, że to fikcja a chwile potem rozpacz i totalna odmienność (czasem myślę że może nie potrafię być sama i to jest moim problemem, lub ze nie potrafie po prostu zerwac ,bo jestem slaba, ale serio jak się w to wglebie to naprawdę jest to najważniejsza osoba w moim życiu...).

    Po prostu mówimy przy rocd o natrętnych myślach, a co z impulsami itp? Czy to też się kwalifikuje, jeśli samych w sobie myśli jest o wiele mniej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłam o tym w nagraniu o ROCD. Skąd te silne poczucia, impulsy (które też mogą być formą myśli).

      Usuń
  14. Impulsy też mogą być kompulsywne, chcemy uspokoić swoje natręty , myśląc , że zerwiąc będzie nam lepiej, ale myśląc o tym czujemy , że nie chcemy tego robić ,dlatego jest opór i nerwica

    OdpowiedzUsuń
  15. Kasiu a czy jakiwkolwiek badania cos pokażą przy nerwicy? Ludzie robią tomografie komputerowe na objawy neurologiczne nerwicy i nic nie pokazuje. Zatem o co chodzi z tymi objawami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakimi objawami? Doprecyzuj pytanie, bo nie rozumiem o co dokładnie chodzi.

      Usuń
  16. No nie wiem, bole glowy - tomografia, drżenia- tomografia, jakoes animalie itp, bole brzucha - usg i wszystko ok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo szeroki temat i zależy od wielu czynników. Często widać zmiany w układzie hormonalnym, w mikrobiomie, w morfologi po jakimś czasie, też dobry obserwator pare rzeczy może zauważyć.

      Usuń
  17. No to znaczy że jednak są zmiany wychądzące w badaniach krwi i to pewnie dosc czesto. Ale dlaczego badania o razowe np rezonans nic nienpokazuje? Np drżenie rąk to ewidentnie układ nerwowy a badanie obrazowe nic nie wykaże. Krew dosc szybko reaguje na stres.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że temat jest szeroki i długo można by dyskutować. Zmiany w morfologi jeśli w ogóle są (a nie zawsze są), to często mają charakter bardzo subtelny. Drżenie rąk w zaburzeniu lękowym nie wynika zazwyczaj z wadliwego działania układu nerwowego (wręcz przeciwnie), więc co miałoby pokazywać badania obrazowe?
      Szczerzę powiedziawszy jeśli chodzi o tego typu tematykę, to nieszczególnie chciałbym się wypowiadać.

      Usuń
  18. Dodam że u lekarza byłem raz i generalnie powiedział mi że stany nerwicowe nie są groźne dla zdrowia a leki sa o to aby było lżej i zaleca terapię. Wyraźnie zapytałem czy długo trwające no ataki pani są niebezpieczne, powiedział że absolutnie nie. Nie do końca wydał mi sie wiarygodny, choć w w sprawie leków zaznaczył że one nie wyleczą i że terapia jest zawsze podstawą.

    OdpowiedzUsuń
  19. „Bujaki” to uczucie braku koordynacji ruchowej, niestabilności tułowia w czasie siedzenia i gestykulowania, takie wrażenie jakby niektóre mięśnie stabilizujące tułów działały nieprawidłowo tak jakby z przerwami. Osiba ktora ich doświadcza ma wrażenie że sie poprostu przy każdym ruchu buja na boki, natimiast obserwując się widzi jak ręce troche tak jakby są poza kontrolą przez ułamki sekund. Oczywiscie to kwestia układu nerwowego, ciężko to akceptować, wiele osób tego doświadcza, jest to bardzo denerwujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo denerwujące i ciężkie do akceptacji mogą być wszystkie inne objawy nerwicy tj. chociażby łomotanie/przeskakiwanie serca, duszności czy zawroty głowy.
      btw. wychodzi na to, że bujaków chyba też doświadczałam: "bałam się, że przestane umieć ...chodzić, wydawało mi się ciągle, że dziwnie chodzę, bujam się, miałam wizje, że upadnę i nie będę potrafiła wstać".

      Usuń
  20. Kasiu, wydawało Ci się czy faktycznie cos było kie tak. Bujaki to faktyczne drżenie połączone z dyskomfortem w ciele, nerwowością i uczucie jakby brakowało stabilizacji w ciele a ręcę są lekko poza kontrolą. I to się nie wydaje tylko to fakt. Sam tego doświadczyłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z perspektywy czasu ciężko stwierdzić, a nigdy tego nie sprawdzałam (w sensie u żadnego lekarza). Natomiast pamiętam, że szczególnie na początku miałam wrażenie, że ciągle drżę i że to widać.
      Tachykardia, zawroty głowy czy też duszność też są realnymi objawami, a nie że nam się wydaję. Objawy somatyczne w zaburzeniu zazwyczaj są faktyczne, w sensie że my realnie ich doświadczamy (choć często wyolbrzymiamy) i to nie są nasze wymysły, natomiast kluczowe jest to dlaczego ich doświadczamy tj. że przyczyna ich jest nerwicowa.

      Usuń
  21. A podczas scrolowania telefonu czy pisania na telefonie kciuki drżą (wibrują) i to wiedać. Mialas trakie drżenie kciukow?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w sumie mi się zdarzało i bez zaburzenia ;), chociaż nie tyle kciuki, co inne place.

      Usuń

Prześlij komentarz